Nowe lamborghini w 2026 roku to już nie jedna spektakularna premiera, ale cała gama zbudowana wokół hybryd. Na pierwszym planie są Revuelto z V12, Temerario jako następca Huracána oraz Urus SE w wersji SUV, a każda z tych maszyn celuje w inny sposób używania auta. Poniżej porządkuję najważniejsze różnice, pokazuję liczby, które naprawdę mają znaczenie, i podpowiadam, który model ma sens w zależności od oczekiwań.
Najważniejsze rzeczy, które warto wiedzieć o aktualnej gamie Lamborghini
- Obecna oferta marki jest już oparta na hybrydach, a nie na klasycznych, czysto spalinowych konstrukcjach.
- Revuelto to flagowe V12 o mocy 1015 CV i przyspieszeniu do 100 km/h w 2,5 s.
- Temerario zastąpił Huracána, ma 920 CV i kręci się do 10 000 obr./min.
- Urus SE daje ponad 60 km jazdy w trybie elektrycznym, a Urus SE Performante jest ostrzejszą odmianą SUV-a.
- Przy wyborze warto patrzeć nie tylko na moc, ale też na codzienną użyteczność, konfigurację i koszty utrzymania.

Jak wygląda obecna gama Lamborghini i co z niej wynika
Na oficjalnej stronie Lamborghini widać dziś bardzo jasno, że marka weszła w pełną hybrydyzację. W praktyce liczą się trzy rodziny aut: Revuelto, Temerario i Urus SE, przy czym Urus SE Performante jest najmocniejszą odmianą SUV-a. W tabeli używam CV, czyli metrycznych koni mechanicznych, bo tak komunikuje się producent.
| Model | Nadwozie | Moc systemowa | 0-100 km/h | Co wyróżnia |
|---|---|---|---|---|
| Revuelto | Supersamochód V12 | 1015 CV | 2,5 s | Flagowiec marki, najbardziej prestiżowy i najbardziej emocjonalny |
| Temerario | Super sports car | 920 CV | 2,7 s | Nowa generacja po Huracánie, V8 biturbo i trzy silniki elektryczne |
| Urus SE | Super SUV | 800 CV | 3,4 s | Najbardziej uniwersalny wybór, z ponad 60 km jazdy elektrycznej |
| Urus SE Performante | Super SUV performance | 812 CV | 3,3 s | Bardziej torowy charakter, więcej karbonu i ostrzejsze zestrojenie |
Najważniejszy wniosek jest prosty: w salonowej gamie Lamborghini nie ma już miejsca na przypadkowość. Marka utrzymała emocje, ale zmieniła techniczną bazę, więc ktoś, kto pamięta stare V10, musi dziś patrzeć na ofertę zupełnie inaczej. I właśnie od tego punktu warto przejść do modelu, który najbardziej przypomina dawną „koronę” marki, tylko w nowym wydaniu.
Revuelto pokazuje, jak wygląda flagowe Lamborghini po zmianie epoki
Revuelto to odpowiedź na pytanie, jak połączyć tradycję V12 z elektryfikacją bez utraty charakteru. To pierwszy supercar HPEV, czyli High Performance Electrified Vehicle, a więc hybryda nastawiona na osiągi, nie na oszczędzanie paliwa. Z punktu widzenia liczb robi wrażenie od razu: 1015 CV, 2,5 s do 100 km/h i prędkość maksymalna przekraczająca 350 km/h.
W praktyce to auto dla osoby, która chce mieć wszystko naraz: V12, nowoczesną elektronikę, ekstremalne przyspieszenie i wyraźnie kolekcjonerski status. Revuelto nie jest próbą udawania rozsądku. Ma karbonową architekturę, bardzo niską sylwetkę i wymaga przestrzeni, cierpliwości oraz budżetu, który nie kończy się na samej cenie katalogowej.
Ja patrzę na ten model jak na samochód-punkt zwrotny. To nie jest po prostu „mocniejsze Lamborghini”, ale pierwszy samochód marki, który tak wyraźnie pokazuje, jak wygląda luksusowa hybryda bez rozmycia emocji. Jeśli ktoś szuka flagowca, Revuelto jest dziś najczystszą odpowiedzią na to oczekiwanie. A to prowadzi do auta, które przejęło rolę najbardziej rozpoznawalnego modelu po Huracánie.
Temerario jest najważniejszą zmianą w ofercie
Temerario to nie kosmetyczny następca Huracána, tylko nowy rozdział w środku gamy. Lamborghini postawiło tutaj na całkowicie nowy układ: V8 twin-turbo z trzema silnikami elektrycznymi, łącznie 920 CV i możliwość osiągania 10 000 obr./min. To robi wrażenie nie tylko na papierze, ale też jako sygnał, że marka definitywnie odchodzi od epoki klasycznych V10.
Osiągi są konkretne: 2,7 s do 100 km/h i 343 km/h prędkości maksymalnej. Do tego Lamborghini podkreśla, że Temerario daje więcej przestrzeni dla pasażerów i bagażu niż jakikolwiek inny model w swoim segmencie. To ważne, bo zmienia sposób myślenia o aucie: nie jest już tylko narzędziem do krótkiego sprintu, ale także bardziej dopracowanym supercar’em do realnego używania.
Jeśli ktoś pyta mnie, gdzie dziś leży duch Huracána, odpowiadam bez wahania: właśnie tutaj. Temerario nie kopiuje poprzednika, tylko zastępuje go własnym językiem. Jest szybszy technicznie, bardziej nowoczesny i wyraźnie bardziej złożony, ale właśnie dlatego tak dobrze pokazuje, w którą stronę idzie marka. Zmiana jest jeszcze wyraźniejsza, gdy spojrzymy na model, który ma najłatwiej wejść do codziennego życia.
Urus SE i Urus SE Performante to najbardziej praktyczne nowe Lamborghini
W świecie Lamborghini to właśnie Urus ma największy sens dla osób, które chcą jeździć częściej niż tylko od święta. Urus SE łączy 4.0-litrowe V8 z silnikiem elektrycznym, ma 800 CV, przyspiesza do 100 km/h w około 3,4 s i oferuje ponad 60 km jazdy w trybie elektrycznym. To już wystarcza, by traktować go jako samochód bardziej uniwersalny niż dwa pozostałe modele.
| Kryterium | Urus SE | Urus SE Performante |
|---|---|---|
| Moc | 800 CV | 812 CV |
| 0-100 km/h | 3,4 s | 3,3 s |
| Top speed | 312 km/h | 312 km/h |
| Charakter | Bardziej uniwersalny, łatwiejszy do codziennego użycia | Ostrzejszy, z większym naciskiem na dynamikę i karbonowe elementy |
Urus SE Performante idzie krok dalej: 812 CV, 3,3 s do 100 km/h i mocniejszy akcent na aerodynamikę oraz redukcję masy dzięki zastosowaniu karbonu. W oficjalnych materiałach Lamborghini część danych spalania dla tej wersji nadal przechodzi proces homologacji, więc przy zakupie trzeba patrzeć przede wszystkim na finalną specyfikację i realne wyposażenie, a nie tylko na katalogowe liczby. To ważne, bo w tej klasie pozornie niewielkie różnice potrafią zmienić samochód z „szybkiego SUV-a” w maszynę wyraźnie bardziej bezkompromisową.
Gdybym miał ująć to najprościej, Urus SE jest wyborem dla tych, którzy chcą korzystać z Lamborghini częściej, a Performante dla tych, którzy nadal chcą SUV-a, ale nie akceptują miękkiego charakteru. I właśnie od tego miejsca przechodzimy do pytania najważniejszego przy realnym wyborze modelu.
Jak wybrać model, który nie rozczaruje po odbiorze
Przy Lamborghini łatwo wpaść w pułapkę myślenia wyłącznie mocą. To błąd, bo w praktyce liczy się sposób używania auta, a nie sam wynik z katalogu. Ja zawsze zaczynam od czterech pytań: czy to ma być samochód na weekendy, czy do częstszej jazdy; czy potrzebujesz dwóch miejsc, czy większej użyteczności; czy ważniejsza jest tradycja V12, czy nowa generacja V8-hybrid; i czy masz warunki na bezproblemowe parkowanie, serwis i opony.
- Jeśli zależy ci na najbardziej prestiżowym, kolekcjonerskim wrażeniu, patrz przede wszystkim na Revuelto.
- Jeśli chcesz model najbardziej związany z nową erą marki i jednocześnie bliższy codziennej jeździe niż flagowiec, wybierz Temerario.
- Jeśli potrzebujesz Lamborghini, którym da się realnie jeździć częściej, Urus SE będzie najbardziej rozsądny.
- Jeśli chcesz SUV-a o bardziej agresywnym charakterze i nie przeszkadza ci twardsze zestrojenie, sprawdź Urus SE Performante.
W Polsce dochodzą do tego jeszcze bardzo przyziemne sprawy: akcyza, ubezpieczenie, serwis, opony i konfiguracja. To właśnie konfiguracja potrafi zmienić finalną wartość auta bardziej niż sama różnica między wersjami na papierze. Pakiety karbonowe, indywidualne lakiery i program Ad Personam, czyli personalizacja dopasowana do zamówienia, sprawiają, że dwa pozornie podobne egzemplarze mogą reprezentować zupełnie inny poziom rzadkości.
Najczęstszy błąd, jaki widzę, to zakup pod emocję bez sprawdzenia, czy auto pasuje do stylu życia. Supersamochód, który stoi w garażu, nie daje tyle satysfakcji co dobrze dobrane Lamborghini używane regularnie. Dlatego przed decyzją warto trzeźwo ocenić wysokość wjazdu do garażu, szerokość miejsca parkingowego, sens codziennych dojazdów i to, czy naprawdę potrzebujesz auta stricte sportowego, czy raczej mocnego kompromisu z wyższej półki. A kiedy już to ustalisz, naturalnie pojawia się ostatnie pytanie: co z tego zostanie na dłużej niż jeden sezon?
Dlaczego obecna gama Lamborghini już dziś wygląda jak materiał na przyszłe klasyki
Patrzę na Revuelto, Temerario i Urus SE jak na pierwszą generację nowej epoki marki. To ważne, bo właśnie takie momenty najczęściej później wracają w rozmowach kolekcjonerów. Revuelto jest pierwszym V12 HPEV, Temerario zamknął rozdział Huracána i otworzył nową linię V8-hybrid, a Urus SE pokazał, że nawet super-SUV może wejść w świat hybryd bez utraty charakteru.
Nie oznacza to jednak, że każdy egzemplarz automatycznie stanie się klasykiem. Najlepiej bronią się auta z czytelną historią serwisową, oryginalną specyfikacją, rozsądnym przebiegiem i konfiguracją, która nie była zamawiana przypadkowo. Jeśli ktoś myśli długoterminowo, powinien dziś dbać o dokumentację, zachowanie fabrycznych elementów i pełną spójność wyposażenia, bo właśnie to za kilka lat zrobi większą różnicę niż chwilowa moda na najbardziej krzykliwy lakier.
Właśnie tak patrzę na najnowsze Lamborghini: nie jak na krótką ciekawostkę, ale jak na początek kolejnego rozdziału, który za jakiś czas będzie opisywany już z perspektywy nowej motoryzacyjnej epoki.
